środa, 8 marca 2017

Nie dawaj jej kwiatów



Bulgocąca woda w czajniku i stojąca obok Mariolka, zapowiadały nadchodzącą herbatę. Podchodzę do niej i pytam jak tam urodziny, bo wspomniała, że na tę okazję wybiera się na romantyczną kolację ze swoim facetem. Wszystko spoko, odpowiada. Gdyby nie fakt, że dostała ekspres to kawy. A oni mieszkają ze sobą od trzech lat i wielokrotnie powtarzała, że kawy nie lubi.


Żartuję, że jak można być z kimś, kto nie lubi kawy, ale chyba nie zrozumiała, że to żart.

* * *

Iwonka zawsze powtarzała, że chce mieć męża. Męża i dziecko. 
Gdy po studiach wróciła do rodzinnego Tarnowa, życie wydawało się nabierać interesujących barw. Takich, jakie Iwonkę najbardziej interesowały. Niebieska - łazienka. Zielona - kuchnia. Czerwona - sypialnia. Biały - welon. 

Gdzie go poznałaś, pytam, podczas rozmowy telefonicznej. Na weselu u koleżanki, mówi. 
Robi dachy, firma BLACHO-POL Sp. z o.o. (nazwę sam wymyślał). Tylko, że on lubi boks, a ja nie. Tylko on nie jest wege, a ja tak. Tylko on nie pamięta, że o coś go prosiłam. Tylko on śmieje się ze mnie, że interesuje się jeździectwem. Albo, że Marksa pomyliłam z Engelsem. Tylko on koksu mógłby tak często nie brać.

Żartuję, że niech się nie martwi, że on bierze koks, bo to znaczy, że przynajmniej zarabia przyzwoicie, ale chyba nie zrozumiała, że to żart. 

* * *

Autobus. Bo wiele smutnych historii zaczyna się w środkach komunikacji publicznej. Przy drzwiach stoi dziewczyna. Wygląda jak skrzyżowanie Amelii ze starszą wersją Natalie Portman w Leonie Zawodowcu. Dziewczęcy, subtelny urok, ogromne oczy, niespotykany styl. Jest nierealnie piękna, jak postać z anime. Trafiła szóstkę w Lotto, wybrała poprawną bramkę, wygrała bilet na loterii genetycznej. Zwiedzanie Fabryki Czekolady wraz z Willym Wonką w pakiecie. Obok niej stoi chłopak, całkiem przeciętny, ale to być może nieistotne. Wydają się w normalną,  szczęśliwą parą, dopóki Natalie Portman nie otwiera ust.

Mówiłam ci, że popierdoliły ci się autobusy.
Kasia, daj spokój, zaraz się przesiądziemy, będzie dobrze.
Zawsze się mylisz.
Proszę, nie denerwuj już się.
Weź mnie nie wkurwiaj.
Kasia, to tylko autobus...

*w tym momencie chwyta dziewczynę za głowę i próbuje pocałować ją w czoło, ale ona się wyrywa*

Zostaw mnie!
Możesz się nie drzeć na cały autobus?
Nie mogę!
Dlaczego?
Bo ty mnie nigdy nie słuchasz!

Autobus zatrzymuje się na przystanku. Ona wysiada. On się waha, rozgląda się dokoła po autobusie, łapiąc spojrzenia wszystkich naokoło. Po chwili również wysiada. Zaistniała scena powoduje, że jest mi trochę nieswojo. Powiem więcej, jestem wkurzona. Czuje jak rozprzestrzenia się rak z przerzutami na innych ludzi. Jak ona tak mogła. On spokojnie, chcę ją pocałować, a ona jaśniepani neurotyczna Księżniczka Amidala. A potem jadę dalej. Przez okno obserwuję budynki, ludzi, drzewa, staruszkę z psem pod jakimś blokiem, dziecko na hulajnodze. Bo ty mnie nigdy nie słuchasz. Zawsze, nigdy - nie lubię tych słów. Są zbyt radykalne i emocjonalne. Ale co jeśli on jej faktycznie nigdy jej nie słucha? Tak naprawdę nigdy?

* * *

Krzysztof Gonciarz pytał ostatnio w jednym ze swoich vlogów: co się dzieje, że w pewnym momencie mężczyzna z normalnego faceta zmienia się w gościa, który zachrypłym głosem zaczepia pod monopolowym: e, królewiczu, poratuj drobnymi.

Krzysiek, on nie słuchał swojej baby. Spotkał po drodze kobietę i jej nie słuchał. 

Lubił się trochę za dużo napić z kolegami. Do asów przedsiębiorczości i inteligencji nie należał. Niemniej czuł się samotny. Ona miała dobre serce. Chciała go poukładać. Wyczyścić. Skleić. Dać mu nowe życie. Pokazać, że można inaczej. Że może mieć codziennie tego kotleta jak lubi, tylko niech da jej ciepło, stabilność, niech tylko weźmie to wszystko w jakiekolwiek ramy. Ale on nie chciał.

Iwonka, dlaczego nie powtarzałaś, że chcesz mieć obok siebie człowieka, będącego Twoją bratnią duszą. Kogoś, kto cię wysłucha. Weźmie Twoje marzenia na serio. Kogoś, kto kupi, wydzierżawi czy wynajmie Ci tego konia na urodziny, którego będziesz mogła doglądać w pobliskiej stadninie. Kogoś, kto sam sobie będzie chciał konia wydzierżawić czy tam wynająć. I będziecie jeździć po bezkresnych polach, słysząc w uszach muzykę z Gladiatora. 
Dlaczego mówiłaś tylko: chcę mieć męża. Iwonka, na chuj ci ten mąż. 

Jakiś czas później obserwuję Mariolkę z biurka obok. Ma nową fryzurę. Pomalowane paznokcie, chociaż nigdy paznokci nie malowała. Pisze smsa. Czerwieni się. Podchodzę po zszywacz. Pospiesznie chowa telefon. 

* * *

Kwiaty. Może dostać zawsze, codziennie. W Biedrze na promce storczyków. W szkole, gdy jest nauczycielką, przy okazji każdego święta. Od mamy. Od kolegów z pracy - koniecznie tulipany. Może sobie kupić cały bukiet róż i iść tak przez miasto.

Nie dawaj jej kwiatów. Albo daj, jeśli naprawdę tego chce. Daj jej dobre jedzenie. Kolejną, bezsensowną parę butów. Kolejną, zbędną szminkę. Czekoladki. Daj jej orgazm. Bądź delikatny. Bądź stanowczy. Pytaj. Nie pytaj. 

Obserwuj ją. Słuchaj.



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz